Najczęstsze błędy przy zamawianiu strony internetowej (które podnoszą koszt)
Najczęstsze błędy przy zamawianiu strony internetowej potrafią podnieść koszt nawet o kilka tysięcy złotych. Sprawdź, czego unikać: brak celu, zmiany w trakcie, nieprzygotowane treści, oszczędzanie na hostingu i zły wybór wykonawcy.

Zamówienie strony internetowej wydaje się proste: opisujesz, czego potrzebujesz, wykonawca robi wycenę, a potem powstaje gotowa strona. W praktyce właśnie na tym etapie pojawia się najwięcej błędów, które wprost podnoszą koszt - czasem o kilkaset złotych, a czasem o kilka tysięcy.
Problem polega na tym, że wiele decyzji zapada „po drodze”. A każda zmiana w trakcie projektu to dodatkowy czas: projektowanie, poprawki, programowanie, testy, wdrożenie. I choć część rzeczy da się przewidzieć, to wiele kosztów rośnie przez niepozorne zaniedbania po stronie klienta.
Poniżej zebrałem najczęstsze błędy przy zamawianiu strony internetowej, które realnie zwiększają budżet - oraz sposoby, jak ich uniknąć.
Czy brak jasnego celu strony zawsze podnosi koszt?
Tak - i to częściej, niż myślisz. Jeśli nie wiadomo, po co powstaje strona, wykonawca nie jest w stanie dobrać właściwej struktury, funkcji ani treści. W efekcie projekt startuje na bazie domysłów.
Strona „żeby była” zwykle kończy się tym, że po pierwszym podglądzie klient mówi: „to jednak nie tak miało wyglądać”. Pojawiają się kolejne pomysły: inne sekcje, inne CTA, zmiany w menu, dodatkowe podstrony.
Najdroższe nie są same poprawki, tylko ich konsekwencje. Jedna zmiana celu potrafi wywrócić układ strony, treści i elementy graficzne. A to oznacza kolejne roboczogodziny.
- Przykład: strona miała „prezentować firmę”, ale nagle ma „zbierać leady” - dochodzą formularze, landing page, integracje, elementy zaufania.
- Przykład: strona miała być lokalna, ale zmienia się na ogólnopolską - trzeba przebudować SEO i architekturę kategorii.
- Przykład: strona miała być prosta, ale dochodzi sekcja „baza wiedzy” i rozbudowany blog.
Najtańsza strona to taka, która od początku ma jasny cel i plan działania. Nawet jeśli nie jest rozbudowana, ma być skuteczna.
Dlaczego „zrobimy to w trakcie” to jeden z najdroższych scenariuszy?
To klasyk: klient nie chce tracić czasu na przygotowanie materiałów, więc temat wraca dopiero podczas realizacji. Wtedy jednak zmienia się wszystko - terminy, zakres i koszt.
„Doprecyzujemy później” brzmi niewinnie, ale powoduje chaos decyzyjny. Wykonawca nie wie, co ma zrobić, więc albo czeka, albo tworzy wersję „na oko”, która później i tak zostanie poprawiona.
Do tego dochodzi koszt komunikacji. Każda niedookreślona rzecz wymaga dodatkowych wiadomości, calli i rund pytań. Wycena może była dobra, ale czas pracy rośnie.
Najczęściej „w trakcie” zostawia się:
- teksty i nagłówki,
- zdjęcia i grafiki,
- ofertę i strukturę podstron,
- decyzje o funkcjach (formularze, blog, integracje),
- elementy prawne (cookies, polityki, checkboxy).
W praktyce im więcej rzeczy zostawiasz na później, tym drożej wychodzi projekt - nawet jeśli sama strona ma być prosta.
Czy zmiany po akceptacji projektu naprawdę tak mocno zwiększają budżet?
Tak, bo większość kosztów w webdevie nie wynika z „kliknięcia” w programie, tylko z procesu. Jeśli akceptujesz layout, a potem go zmieniasz, płacisz za pracę, którą już wykonano - i za pracę, którą trzeba wykonać ponownie.
Wiele osób myśli, że „przesunięcie kilku elementów” to drobiazg. Tymczasem często trzeba przebudować siatkę, dopasować responsywność, poprawić sekcje na mobile i przetestować całość.
Zmiany po akceptacji powodują efekt domina: najpierw zmienia się widok desktop, potem mobile, później elementy w innych podstronach, a na końcu dochodzi kwestia spójności i UX.
Poniżej masz szybki przegląd, które decyzje najczęściej robią się „droższe”, gdy podejmujesz je za późno:
| Obszar zmiany | Kiedy jest tania | Kiedy robi się droga | Co podnosi koszt |
|---|---|---|---|
| Układ strony głównej | przed projektowaniem | po wdrożeniu na WordPress | przebudowa sekcji + mobile |
| Struktura menu | na etapie briefu | po napisaniu treści i linkowaniu | zmiana URL + SEO + nawigacja |
| Dodatkowe podstrony | przed wyceną | po podpisaniu umowy | nowe makiety + treści + wdrożenie |
| Formularze i leady | w planie funkcji | po oddaniu wersji demo | integracje + testy + RODO |
| Języki / wielojęzyczność | od początku | „dodajmy później” | wtyczki + duplikacja treści |
| SEO techniczne | na starcie | po publikacji | poprawki, przekierowania, błędy indeksacji |
Jeśli chcesz trzymać koszty w ryzach, kluczowe jest jedno: planuj decyzje tak, by nie wracać do nich po akceptacji.
Jak brak treści i materiałów wydłuża projekt i podnosi cenę?
To jeden z najbardziej niedocenianych powodów wzrostu kosztów. Treści są podstawą układu strony. Jeśli ich nie ma, projektuje się „na pusto”, a potem wszystko trzeba dopasowywać.
Wykonawca może wstawić przykładowy tekst typu „Lorem ipsum”, ale to tylko pozornie przyspiesza pracę. Gdy wchodzą prawdziwe treści, okazuje się, że nagłówki są dłuższe, opisy nie mieszczą się w sekcji, a układ wymaga zmian.
Co gorsza: bez treści nie da się dobrze zrobić SEO. Nie wiadomo, jakie frazy są ważne, jak budować nagłówki, jakie tematy pokryć w usługach i jakie CTA mają działać.
- Brak tekstów często kończy się dopisaniem ich „na szybko”, co wymaga korekty po publikacji.
- Brak zdjęć prowadzi do kupowania stocków w ostatniej chwili i dopasowywania designu.
- Brak identyfikacji wizualnej powoduje, że dochodzi projekt logo lub mini-brandingu.
Jeśli chcesz uniknąć dodatkowych kosztów, przygotuj minimum: ofertę (co sprzedajesz), wyróżniki (dlaczego ty), dane kontaktowe, zdjęcia realizacji lub firmy, oraz podstawowe treści do każdej podstrony.
Czy oszczędzanie na hostingu, domenie i wtyczkach to pozorna oszczędność?
W większości przypadków tak. Tanie rozwiązania często generują problemy, które finalnie kosztują więcej niż start „na porządnie”. Najczęściej wychodzi to po kilku tygodniach, gdy strona zaczyna działać wolno albo pojawiają się błędy.
Słaby hosting może powodować: długie ładowanie strony, zrywanie połączeń, problemy z wysyłką formularzy, a nawet losowe awarie. A każda awaria to wsparcie techniczne, analiza i poprawki.
Podobnie jest z wtyczkami. Darmowe rozwiązania bywają ok, ale jeśli potrzebujesz stabilnych funkcji (formularze, cache, SEO, bezpieczeństwo), to płatne wtyczki często są tańsze w długim terminie.
- Najtańszy hosting potrafi „zjeść” budżet przez dodatkowe prace optymalizacyjne.
- Brak SSL albo konfiguracji DNS opóźnia start i generuje dodatkowe wdrożenia.
- Wtyczki z przypadkowych źródeł zwiększają ryzyko błędów i konfliktów.
Jeśli nie chcesz przepłacać, warto podejść do tego jak do inwestycji w stabilność. Strona ma działać szybko i bezpiecznie, bo inaczej płacisz dwa razy: raz za wdrożenie, drugi raz za ratowanie sytuacji.
Jak wybrać wykonawcę, żeby nie dopłacać za poprawki i „niespodzianki”?
Największy błąd to wybór wykonawcy wyłącznie po cenie. Niska wycena często oznacza jedno z dwóch: albo brak procesu, albo celowe pominięcie elementów, które i tak będą potrzebne.
Dopłaty pojawiają się wtedy, gdy w trakcie okazuje się, że „to nie było w cenie”. I jasne - wykonawca ma prawo wycenić dodatkowe rzeczy. Problem w tym, że klient często zakładał, że to standard.
Zwróć uwagę na kilka rzeczy jeszcze przed startem:
- czy wycena ma opis zakresu (co dokładnie dostajesz),
- czy jest limit poprawek i jak wygląda proces akceptacji,
- czy w pakiecie jest wersja mobilna i optymalizacja szybkości,
- czy wykonawca wspomina o SEO technicznym i strukturze,
- czy dostajesz instrukcję obsługi lub wsparcie po wdrożeniu.
Jeśli zależy Ci na stronie, która nie tylko wygląda, ale realnie pracuje na Twoje zapytania i sprzedaż, sprawdź podejście oparte na procesie i celach. Przykładową ofertę oraz zakres usług możesz zobaczyć tutaj.
Najtańsza strona to nie ta, która ma najniższą fakturę na start. Najtańsza jest ta, która nie wymaga ciągłych napraw, przeróbek i dopłat za rzeczy, które powinny być przewidziane od początku.
FAQ - Najczęstsze pytania
Czy da się zamówić stronę tanio i dobrze? Da się, ale zwykle wymaga to ograniczenia zakresu i bardzo dobrego przygotowania materiałów. Im mniej zmian w trakcie, tym mniejszy koszt.
Co najbardziej podnosi koszt strony internetowej? Zmiany po akceptacji, brak treści, niejasny cel strony oraz dokładanie funkcji „w trakcie”. Te elementy generują dodatkowe godziny pracy.
Czy brief naprawdę ma znaczenie? Tak. Dobry brief działa jak mapa projektu. Skraca czas ustaleń, ogranicza poprawki i pozwala uniknąć nietrafionych decyzji.
Czy lepiej robić stronę na szablonie czy indywidualnie? To zależy od celu. Szablon jest tańszy na start, ale może ograniczać rozbudowę. Projekt indywidualny bywa droższy, ale lepiej dopasowany do sprzedaży i SEO.
Ile poprawek powinno być w cenie? Najczęściej 1-3 rundy poprawek na etap. Jeśli poprawki są nielimitowane, koszt bywa ukryty w wyższej cenie bazowej albo w gorszej jakości procesu.
Czy warto dopłacić za SEO na starcie? W większości przypadków tak. Dobrze ustawiona struktura, nagłówki, szybkość i indeksacja potrafią oszczędzić sporo pracy (i pieniędzy) po publikacji.
Powiązane artykuły

Ile kosztuje utrzymanie strony internetowej?
Koszt utrzymania strony internetowej to nie tylko hosting i domena. Sprawdź realne ceny, roczne koszty, przykłady oraz elementy, które wpływają na bezpieczeństwo, aktualizacje i stabilność strony.

Strona internetowa za 1000 zł vs 10 000 zł – realne różnice
Strona internetowa za 1000 zł i za 10 000 zł może wyglądać podobnie, ale różnice kryją się w jakości, SEO, bezpieczeństwie i realnych efektach biznesowych. Sprawdź, co faktycznie dostajesz w każdej cenie i kiedy warto dopłacić.

Co wpływa na cenę strony internetowej?
Dowiedz się, co wpływa na cenę strony internetowej - funkcjonalności, technologia, projekt graficzny i dodatkowe elementy. Poznaj realne czynniki kosztów.